Polski Fiat 125p w Irlandii - wywiad 125pe

 

 

125pe: Witaj! Bardzo dziękujemy, że zgodziłeś się z nami chwilę porozmawiać i opowiedzieć nam o losach swojego 125p.

Łukasz:
Cała przyjemność po mojej stronie. Lecimy z tematem! 

Dlaczego właśnie Polski Fiat 125p?

Jakoś Fiat najbardziej mi się podoba i najbardziej utkwił w mojej pamięci. Od zawsze interesowałem się motoryzacją. Po podstawówce dostałem się do Technikum Samochodowego w Koszalinie i tam wszystko się zaczeło. Z racji, ze to były lata 90te, praktyki na warsztatach i wiedza nauczycieli kończyla sie wlaśnie na Dużych Fiatach, heh. Uczyliśmy się wlaśnie na samochodach, które teraz nazywamy klasykami Polskiej motoryzacji. W między czasie mój tata miał  Kanta, którego pierwszy raz prowadziłem i uczyłem się na nim jeździć. To taki Kant rodzinny. Dziadek jeździł nim na Taxi, potem jego syn odkupił go by sprzedać go nam. Niestety byłem za młody i za głupi żeby go uratować ! Ojciec go zajeździł. Potem nadszedł 2004 rok i chęć na posiadanie 125p powróciła. Tym razem znajdowałem się już w Irlandii...

I tutaj tak naprawdę zaczyna się ta niesamowita przygoda. Opowiadaj dalej! 

Na początku myślałem by kupić Kanta i zostawić  go w Polsce, gdzieś w ciepłym garażu.Podróżować nim jedynie  podczas urlopów w Polsce. To by bylo jednak bez sensu. Zginłby i zastał się ! Więc została tylko opcja ściągnąć go do Irlandii, tym bardziej, że mam sporo wolnego czasu na naprawy i pielęgnację klasyka. Dostałem pozwolenie od żony ( jej tez najbardziej  ze wszystkich aut PRL podoba się 125p ). Warunkiem był oczywiście kolor pojazdu! Kant ma być czerwony!



Z kolorem się udało. Jednak nas, facetów bardziej interesuje rocznik i silnik oraz to jak go znalazłeś...

Auto znalazłem na jednym z portali aukcyjnych. Jest to Fiat z roku 1987 z silnikiem 1500 i skrzynią V. Po wielogodzinnych rozmowach telefonicznych ze sprzedającym, uzgodniliśmy, że Fiata odbierze mój kolega z Darłowa, który zapakuje go następnie na lawetę i przyjedzie z nim do Irlandii. 

Poszukiwanie lawety było pewnie sporym wyzwaniem logistycznym ? Jak kształtują się ceny takiego przewozu na Wyspy?

Znalazłem oferty od 700-2000 euro! Szukanie transportu zajęło mi chyba więcej czasu, niż szukanie Fiata. Wkońcu znalazłem przystępnego cenowo kuriera. Fiat na lawecie  wzbudzał spore zainteresowanie na calej trasie z Polski do Irlandii.  Kierowca wspominał, że wszędzie go pytali gdzie jedzie, co to za auto itd. W centrum Paryża było podobno  najwięcej gapiów. 

Ile trwała podróż lawety z Twoim 125p?

Po 4 dniach trasy Fiat dotarł do mnie do Cork (Irlandia Poludniowa) i zaczął się mój maniakalny szał!

Twój czerwony Kant wzbudza zainteresowanie lokalnej społeczności ? Czy ktoś kojarzy wogóle co to za samochód ?

Fiat oczywiście zwraca na siebie uwagę ! Prowadząc go, często slychać (przy otwartym oknie) jak Polacy (a jest ich tu mnóstwo) krzyczą "patrz Fiat jedzie !!!" a na ich ustach maluje się  bezcenny uśmiech. Bardzo często ludzie w samochodach wyciągają telefony i robią mi szybkie sesje fotograficzne. Na zlotach, starsze roczniki podchodzą i wiedzą doskonale co to za auto. Było tu sporo 125p kupę lat temu. Młodsi błądzą trochę.  Pytają " Polonez ? " a może  "Lada ?" " FSO ? ", no ale są całkiem blisko... Wtedy im tlumacz∂ " to nie lada ty ciulu ", hehe. Nie, nie tak, ale tlumacze co i jak. Od "zwyklych" Irlandczyków można usłyszec " beautiful car". Na zlotach podchodza do mnie bardzo często polskie rodziny i mówią " wszystkiego się tutaj  spodziewaliśmy ale nie Fiata 125p !". Siadają do środka żeby przenieść się w piękne czasy. Super uczucie,  mieć taką  historię polskiej motoryzacji tylko dla siebie!



Wizualnie, auto sprawia wrażenie bardziej zadbanego, niż większość jeżdżących po naszych drogach egzemplarzy z tego rocznika. Brawo!

Fakt, jest w fajnym stanie. Wiadomo, że na zdjęciach, samochód zawsze lepiej wygląda niż w rzeczywistości. No i nie wiadomo co kryje się pod tonami bitexu i co jest pod lakierem. Dziur na wylot nie widzę. Postępującej rdzy również nie. Z tego co już zauważyłem był malowany do listew drzwi. Trochę chałupniczo naprawiane były w nim progi pod spodem. Ale mam zasadę, nie ruszać, jak nie trzeba, więc blacharka to późniejszy plan. Trafiłem na takiego Fiata, o jakim marzyłem. Miał być mechanicznie średni ale blacharsko -  przynajmniej dobry. Z racji, że nie mam tu garażu a blacharze są bardzo drodzy, było bardzo ważne aby sprowadzony pojazd, nie wymagał odrazu generalnego remontu blacharsko, lakierniczego ! Udało się



A mechanika ? Pewnie zaraz zabrałeś się do ostrej pracy ? Jak radzisz sobie z tematem części zamiennych? 

Części w Irlandii,  są niedostępne. Można jedynie  kupić filtry i klocki hamulcowe, ale nic pozatym. Jak czegoś potrzebuję to kupuję poprzez polski internet, wysyłam do kolegi w Polsce, który  zbiera naraz jakieś 40kg części i wysyła całość do mnie na Wyspy. Oczywiście to zabiera mnóstwo czasu, ale staram się na bieżąco robić najważniejsze zapasy. Jeśli coś padnie niespodziewanie, to poprostu czekam. Fiat nie jeździ codziennie, więc nie boli bardzo jak sie poczeka tydzien na paczkę z częściami :) Mechanika jest praktycznie cała nowa już. Całe zawieszenie, hamulce, linki, przewody, uklad kierowniczy, drążki, łożyska, resory i  uszczelniacze  zrobiłem pod chmurką pod domem. Elektryka cała poprawiona według książki serwisowej.

Jak wygląda życie z Polskim Fiatem na emigracji ? Czy w Irlandii jest gdzie jeździć?
Należysz do jakiegoś klubu, zrzeszającego miłośników polskiej motoryzacji ?


Fiata mam tutaj prawie 1.5 roku. Doprowadzenie go do takiego stanu, żeby nie bać sić jechać z córką na wycieszkę 300km, zajeło mi około pół roku konretnej pracy. Zaliczyłm już 5 zlotow i dwie większe rundki nad Ocean Atlantycki. Każdy wyjazd to oczywiście wszechobecne uśmiechy przechodniów oraz obracające się głowy.  Życie z Fiatem na obczyźnie chyba zbytnio nie odbiega od życia w Polsce. ( no może latwiej zebrać fundusze na remont ! ) Żyje nam się bardzo milo:) Córka zaczyna mowić na Kanta "Ślacik" i chce siedzieć w środku. W Irlandii chyba jest mniej miejsc do odwiedzenia niż w Polsce. Jest bardzo dużo terenów prywatnych, gdzie wszystko zostało odgrodzone i wstęp jest niemożliwy. Zapisałem się do pobliskiego klubu " Blarney Vinatge CLub". 3 razy byłem już na zlotach i tzw " Run " czyli przejażdżki ślimaczym tempem po starych, wąskich irlandzkich drogach. Bardzo brakuje mi kogoś, kto miałby Fiata, czy chociaż kogoś kto by się tym tematem interesował. Nie ma z kim jeździć, rozmawiać, oglądać .Tego bardzo mi tutaj brakuję.



Udało Ci się odszukać jakiekolwiek ślady dawnej ekspancji FSO na Wyspy?

Niestety NIE ! Jestem tu prawie 10 lat, ale nie spotkalem ani jednego FSO na irlandzkich tablicach z kierownicą po prawej stronie. Jeśli 125, to tylko włoskiego udało mi się kilka razy przyłapać. Jest podobno 125p Pickup na jednej z tutejszych wsi. Pewien starszy pan na zlocie powiedział mi że ma na polu wrośniętego pickupa 125p. Miałem plan by zobaczyć co to, ale boje się, że bedę musiał dziadka zbić za to jak wyglada ten fiat :) Także jest to prawdopodobnie jedyny FSO 1500 jeżdżący po Irlandii. Jak jest inny, niech się zgłasza !

Mamy olbrzymią nadzieję, że masz plan dalszego utrzymania auta w takim stanie technicznym oraz, że nie zamierzasz go nikomu odsprzedawać :) 

W wielkim skrócie, plan na Fiata jest taki: trzymać go jak najdlużej, zbierać części i dopieszczać. Może uda się  dać go córc za 16 lat na 18te urodziny? Chętnie bym jeszcze ściągnął tu 126p, ale brak garażu i miejsca trochę  mnie zniechęca. Żona nie lubi Malucha i ciężej ją namowić... 

To na pewno nie ostatnia nasza, kanciasta pogawędka. Wielkie dzięki za ten mini wywiad i niech moc 125pe będzie z Tobą!

Również dziękuje i ciesze się, że Was poznałem ! 125pe!

kontakt@125pe.pl /2014 

Koniecznie zobacz kolekcję motoryzacyjnych koszulek 125pe

 

 

 

 






 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl